Kefalonia – dzień drugi

Drugiego dnia pobytu na Kefalonii postanowiliśmy odwiedzić kolejne dwie plaże, które są uważane za obowiązkowy punkt programu na wyspie. Biorąc pod uwagę ich położenie najpierw wybraliśmy się na plażę Xi, która leży na południu mniejszej części wyspy, a po krótkim lunchu pojechaliśmy na przepiękna plażę Petani zwróconą bardziej na północ.

Plaża Xi. Na horyzoncie widać wyspę Zakynthos.

Plaża Xi słynie z czerwonego piasku i szarej glinki, która ma właściwości pielęgnujące skórę. Gdy dojechaliśmy na miejsce, to na pierwszy rzut oka plaża nie zrobiła na nas dużego wrażenia. Jest dość wąska, więc gdy morze jest bardziej niespokojne, woda zjada dużą część plaży, podchodząc pod same leżaki, które, notabene, są ustawione w dwóch rzędach, zaraz przy skarpie, więc można sobie wyobrazić szerokość samej plaży. Na szczęście Xi ciągle się dalej, więc gdy minie się wszystkie leżaki, to zaczynają się niewielkie klify z szarej gliny, pod którymi można sobie spokojnie rozłożyć ręczniki i cieszyć się kameralną atmosferą.

Klify na plaży Xi

Zarówno cała plaża, jak i dno morza są piaszczyste, więc do wody można bez obaw wejść bosymi stopami. Dużo przyjemności sprawił nam też spacer wzdłuż brzegu. Niestety dno jest bardzo wolno opadające i ciężko uświadczyć pod wodą czegoś ciekawego do oglądania. Dopiero przy pojedynczej skale, która lekko wystawała ponad powierzchnię wody, pływało trochę rybek. Także jeśli chodzi o pluskanie to jest to plaża idealna dla rodzin z małymi dziećmi, ale amatorzy snorkelingu nie znajdą tu dla siebie nic ciekawego. Nie mniej jednaj zdecydowanie warto odwiedzić plażę Xi właśnie ze względu na glinkę! Najlepiej znaleźć kawałek, który namókł wodą, ja swój wygrzebałam z piasku blisko brzegu, więc dodatkowo ciepło słońca pozwoliło mu bardziej namięknąć. Wysmarowaliśmy się glinką od stóp do głów, a potem siedzieliśmy na słońcu i czuliśmy jak zastyga na nas kamienna skorupa:) Oczywiście, później glinkę trzeba było wypłukać z siebie w morzu, a kostiumy kąpielowe solidnie przeprać (polecamy wziąć strój, którego nie będzie żal brudzić!).

Szara glinka!

Widok z góry na plażę Petani

Po południu pojechaliśmy na północ tej części wyspy i tam roztoczył się przed nami rajski widok na plażę Petani. Pod względem widokowym jest to miejsce porównywalne z plażą Myrtos, na prawdę warto je zobaczyć. Ale przede wszystkim Petani jest troszkę mniejsza i dzięki temu bardziej kameralna. Na głównej części plaży są oczywiście leżaki, które można wypożyczyć. Jeśli nie planujecie tego robić, to warto zastanowić się nad zabraniem plażowego parasola, białe kamyczki na plaży i jasna skała klifu potrafią się bardzo nagrzać, a niewielkie skrawki cienia są raczej szybko zajmowane przez plażowiczów.

Łodzie na plaży Petani

Osobiście polecamy Wam pójść na prawo, gdzie ukryta za skałami jest mniejsza część plaży. Właśnie tam, pod klifem, rozłożyliśmy się na kamieniach. Tutaj na szczęście było ich tak dużo, że dobrze układały się pod ciężarem ciała. Nie mniej o butach do pływania trzeba koniecznie pamiętać, bo bez nich ciężko wejść do wody po osypującym się brzegu złożonym z małych, białych kamyczków. Pod wodą dość szybko robi się głęboko, a ponieważ jest dużo różnorodnych skał, to pływanie między nimi i obserwowanie rybek i krabów to sama przyjemność. Ponadto, przez swoje położenie, plaża jest idealnym miejscem do podziwiania zachodu słońca:) Gdybyśmy mieli wybrać królową Kefalonii wśród plaż, to ukoronowalibyśmy właśnie Petani! Jest to zdecydowanie miejsce, do którego chce się wracać:)