Kefalonia – dzień 1

Pierwszy dzień na Kefalonii przywitał nas wschodem Słońca znad głównej części wyspy, od której oddzielała nas zatoka. Nasz hotel położony był na wzgórzu w miejscowości Lixouri, skąd mieliśmy naprawdę piękny widok z okna. Nie było jednak czasu na leniwe rozkoszowanie się porankiem! Przyjechało do nas zamówione auto z wypożyczalni i nie było sensu marnować czasu, tylko wyruszać:)

Na ten dzień mieliśmy w planach zobaczyć dwie najbardziej znane plaże na Kefalonii, czyli Myrtos i Antisamos. Zdecydowaliśmy, że na pierwszy ogień pójdzie Antisamos, ponieważ jest umiejscowiona bardziej po wschodniej stronie wyspy. Myrtos z kolei leży bardziej na zachód, więc wracając z Antisamos w stronę Lixouri będzie nam nie tylko po drodze, ale też będziemy mogli podziwiać tam zachód słońca:)

[wpgmza id=”1″]

Mapa przedstawia trasę jaką pokonaliśmy samochodem od Lixouri do plaży Antisamos ze wszystkimi atrakcjami, które zaliczyliśmy w drodze powrotnej.

 

Jeśli, tak jak my, uwielbiacie piękne plaże i to właśnie one są dla Was najważniejsze przy wyborze celu podróży, to dobrze trafiliście:). Szukając w internecie informacji na temat plaż na Kefalonii ciężko jest znaleźć bardziej szczegółowe opisy. Dlatego też chcemy skupić się trochę bardziej na detalach. Ponieważ sami kochamy pływać i oglądać podwodne żyjątka będziemy się starali opisywać każdą plażę również od tej strony podwodnej:)

Panorama plaży Antisamos

Widok z góry na plażę Antisamos

Od razu z pełną stanowczością możemy powiedzieć, że plaża Antisamos jest dla nas numerem jeden jeśli chodzi o przyjemność z pływania, ponieważ jest tam ogromna ilość rybek:) Pływając w samej masce z rurką można się poczuć jak w akwarium! Woda jest niesamowicie przejrzysta i można podziwiać bardzo dużą przestrzeń. Dodatkowo wrażenie bezmiaru podkreśla dno, które gwałtownie opada i szybko robi się naprawdę głęboko. Samo dno, tak samo jak cała plaża, wyłożone jest niedużymi, okrągłymi, białymi kamieniami i poza tym nie ma w nim nic ciekawego. Nie rosną tu żadne rośliny, ani nie ma dużych skał. Z ciekawości podpłynęliśmy do skalnej ściany po lewej stronie plaży, ale okazało się, że tak na prawdę najwięcej ryb jest na otwartej przestrzeni, niż w zakamarkach skalnych. Jeśli planujecie spędzić na Antisamos więcej czasu to koniecznie wypożyczcie leżak! Kamienie są niestety okropnie twarde i nie da się za długo na nich leżeć. Przy plaży funkcjonują knajpki, gdzie można wypożyczyć leżak za darmo, jeśli się zamówi u nich drinka, lub coś do jedzenia. Dla miłośników sportów wodnych też są atrakcje w postaci przejażdżki skuterem wodnym. Natomiast jeśli liczycie na relaks i ciszę, to będzie ona przerywana piskami dziewczyn na skuterach;P

Port w Sami

Po gorącym przedpołudniu spędzonym na plaży wsiedliśmy w nasz postrach dróg, w postaci małego Daihatsu Siriona i ruszyliśmy z powrotem, tą samą drogą, którą przyjechaliśmy, tym razem zatrzymując się po drodze w kilku miejscach. Najpierw przystanęliśmy w Sami, gdzie w knajpce z widokiem na port zjedliśmy lekki lunch. Zanim wybierzecie knajpę warto przejść się i porównać ceny, gdyż mogą się znacząco różnić! Każdy lokal ma menu z cenami wystawione przed wejściem. Bądźcie jednak przygotowani, że jeśli się przed nim zatrzymacie, to od razu podejdzie do Was naganiacz i zacznie Wam opowiadać o daniach. Nam było trochę głupio nie wejść do danej knajpy, jak już pogadaliśmy z takim naganiaczem dłuższą chwilę. Ale koniec końców, już mieliśmy taki mętlik w głowie, że było nam wszystko jedno! Zamówiliśmy jedną sałatkę na spółę;P Porcja okazała się bardzo duża, do tego z połową bochenka chleba! Mniam:)

Drzewa oliwne i wolno biegające kurczaki, czyli okolica przy jeziorze Melissani

Niedaleko od Sami położona jest największa atrakcja geologiczna na wyspie, czyli podziemne jezioro Melissani. Polecamy się tam wybrać w samo południe, żeby Słońce miało szansę podświetlić wodę w jeziorze. My niestety byliśmy tam już trochę za późno, no i do tego we wrześniu, więc dno jeziora pozostawało w cieniu, ale i tak było widać niesamowicie intensywny kolor wody. Jeziorko jest tak naprawdę bardzo malutkie, zwiedzamy je na łodzi, którą kieruje pan wioślarz, opowiadając nam łamaną angielszczyzną o głębokości wody. Wpływamy w głąb jaskini, gdzie schronienie mają…gołębie;) Obracamy się w tył na zad i koniec wycieczki. Czy warto dla takiej małej atrakcji wydać te 7 euro? My zawsze wychodzimy z założenia, że warto, ponieważ skoro już tu jesteśmy i prawdopodobnie nie przyjedziemy tu drugi raz, to warto! Przecież nie po to pojechaliśmy do Grecji, żeby oszczędzać na zwiedzaniu.

Punkt widokowy nad plażą Myrtos

Panorama plaży Myrtos

Kolejnym punktem naszej wycieczki tego dnia była słynna plaża Myrtos. Jest to największa i najbardziej spektakularna, jeśli chodzi o widok z góry, plaża na wyspie. Tutaj znów mamy białe kamienie, od tych maleńkich, kłujących w stopy, do dużych jak dwie pięści. Ale pojawia się tu również piasek, także wypożyczenie leżaka nie jest koniecznością. Z resztą warstwa kamyków jest tak gruba, że nawet na nich bez problemu możemy sobie umościć ręczniczek:) Dno pod wodą jest bardzo łagodnie opadające, więc jeśli nie interesuje Was podwodne życie, tylko chcecie się pomoczyć, to ta plaża jest jak najbardziej dla Was. Sama woda nie jest już taka krystaliczna jak na Antisamos, właśnie ze względu na obecność piasku, który unosi się w wodzie jak lekka zawiesina. Rybek nie uświadczyliśmy. Za to polecamy tę plażę na romantyczny zachód Słońca:) Ponieważ byliśmy tam pod sam wieczór, to załapaliśmy się na leżaki za darmo – o tej porze już nikt nie pobierał opłat. Warto nadmienić, że jeśli nie macie własnego środka transportu, a chcecie obejrzeć zachód słońca, to utkniecie! Ostatni autobus z Myrtos odjeżdża wcześniej niż by się chciało.

Zachód Słońca na plaży Myrtos

Na tym zakończyliśmy nasz pierwszy dzień na Kefalonii. Zapraszamy do obejrzenia relacji video na naszym kanale na YouTube Wilcze Wycieczki!